Ogrody przy ulicach Łomżyńskiej, Kieleckiej i Łódzkiej zmieniają się w gigantyczny śmietnik. Mieszkańcy uważają, że gdyby nadal pozwolono uprawiać im ogrody, to zamiast śmieci pyszniłyby się w tym miejscu krzewy i byłoby czysto.
- Pięć lat temu musieliśmy zlikwidować ogródki – opowiada rozżalony Grzegorz Łazarczyk. – Pewnego dnia przybyli urzędnicy, straż miejska. Oświadczono nam, że mamy miesiąc na uporządkowanie działek, ponieważ teren został przeznaczony pod inwestycję. Tu miały stanąć domy, ale nie ma chętnych. Rośnie więc wysypisko.
Zauważyła to m.in. straż miejska podczas akcji ,Posesja”. Strażnicy sugerowali mieszkańcom, aby zadbali o ogrody.
- Teren należy do miasta. Dlaczego więc mieszkańcy mają go sprzątać? - oburza się Grzegorz Łazarczyk, elblążanin.
Jan Korzeniowski, komendant Straży Miejskiej w Elblągu twierdzi, że straż nie może nakazać mieszkańcom, aby uporządkowali te tereny. Nie wyklucza jednak, że mogły zdarzyć się delikatnie sugestie ze strony strażników miejskich, aby mieszkańcy zadbali również o teren byłych ogrodów.
- Piątego kwietnia strażnicy miejscy odwiedzili to miejsce. Właściciel terenu zostanie zmuszony do jego uporządkowania – zapewnia komendant Korzeniowski.
Byłe ogrody stały się śmietniskiem i miejsce spotkań okolicznych amatorów alkoholu.
- Najpierw wyrzucano tu śmieci z przysłowiowych reklamówek. Teraz na teren ogrodów wjeżdżają ich całe przyczepy – mówi Łazarczyk.
Mieszkańcy uważają, że jest tu niebezpiecznie, a przez ten teren prowadzi najkrótsza droga do szkoły dla ich dzieci.
- W tym roku moja córka poszła do I klasy. Ona oraz kilkadziesiąt innych dzieci codziennie przechodzi przez teren byłych działek – mówi Alicja Kowzan z ul. Łomżyńskiej.
Mieszkańcy uważają, że do takiej sytuacji by nie doszło, gdyby do czasu rozpoczęcia inwestycji mieli prawo nadal uprawiać ogrody.
Autor artykułu: Wiesław Gulska